Sushi, wino. Dwie z tych rzeczy, które jak mało co działają na naszą wyobraźnię. Kochamy i jedno, i drugie. Zamiast cieszyć się nimi osobno, cieszymy się nimi razem, co polecamy również Wam. Dobre połączenie wina z jedzeniem sprawia, że taki duet brzmi lepiej niż suma głosów dwóch solistów.

Bez względu na to, czy Wasze sushi przywozi Uber Eats i zjadacie je przed Netflixem, czy odwiedzacie porządną, może gwiazdkową restaurację, danie to może dać Wam równie dużo przyjemności. My nie umiemy zrobić najlepszego sushi, ale w naszym sklepie mamy niemało dobrego wina, które w dodatku do sushi pasuje.  Bez zbędnego przedłużania proponujemy Wam krótki i praktyczny przewodnik o tym, jak łączyć sushi z winem, na co uważać, na co zwrócić uwagę i gdzie spodziewać się największych zachwytów.

Wino świeże, niezbyt ciężkie, nieprzekombinowane

Sushi to danie, które nie wymaga kombinacji. Proste i delikatne, opiera się na najlepszej jakości składnikach i przemyślanych (lub wynikających z geniuszu?) połączeniach. Dlatego wino, które do niego podacie, również powinno być czyste, świeże, niezbyt ciężkie i na pewno nieprzekombinowane. Wybierajcie śmiało wina w dowolnym kolorze, ale trzymajcie się lżejszego krańca spektrum. Dużo beczki, podkręcona ekstrakcja i wysoki alkohol nie są Waszymi przyjaciółmi w szukaniu idealnego połączenia z sushi. Niby co kto lubi, ale zaufajcie nam - ktoś złe połączenia wypróbował już za Was.

Delikatne sushi prosi się o równie subtelne wino. Czysty owoc, gładkie ciepło i wtopiona, ale obecna kwasowość sprawdzą się z rybą maślaną lub na przykład okoniem. Z kolei wyraziste i intensywne, a także tłuste ryby wymagają konkretnego i zdecydowanego partnera. Szukajcie wtedy win o wysokiej kwasowości, wyraźnych aromatach, strzelistej budowie i jeśli macie w tym doświadczenie, poszukajcie też mocnych tanin. W aromatach szukajcie mineralności i delikatnej słodyczy - ze słonością dania zagra w sam raz.

Przede wszystkim weźcie pod uwagę rybę, na której opiera się Wasze sushi. Bardzo popularny jest tuńczyk, ale pamiętajcie, że on też występuje w różnych stylach. Ten lżejszy (yellowfin) polubi się z białym Burgundem, najlepiej z ograniczonym użyciem beczki. Regionalne chardonnay nada się doskonale, a jeśli lubicie bardziej wyraziste style, sięgnijcie po świeże aligote lub nieco pełniejsze Rully. Bardziej intensywne odmiany tuńczyka proszę się o rosé, na przykład jedną z wielu butelek powstających u wybrzeży Morza Śródziemnego. Tuńczyk przybiera też naprawdę solidne formy, jak na przykład bonito czy bigeye które warto dobrać w parę z czerwonym winem. Tutaj stylem, z którym nie możecie się pomylić, jest pinot noir. Szukajcie raczej owocowych i soczystych ekspresji niż tych leśnych i ziołowych.

Do tuńczyka wybieramy Cuvée St-Vincent od Vincenta Girardina, doskonałe rosé z Grecji oraz pinota od Manos Negras.

Z kolei z łososiem grajcie w różowe. Strukturalny i intensywny łosoś ma emocjonalną relację z winami w tym kolorze. Krótka piłka: Vicentino lub Les Prunes i macie pewność strzału w dziesiątkę. Na specjalne okazje La Romantique.

Makrela i podobne ryby, takie jak choćby węgorz, które są naprawdę intensywne i słone, wymagają dość uważnego doboru wina. Szukamy czegoś na tyle intensywnego, aby nie znikło za aromatami ryby, ale też na tyle gładkiego, żeby te aromaty nieco złagodziło. Pewniakiem będzie lepiej zbudowany gruner veltliner, riesling albo sauvignon blanc z cieplejszej uprawy lub rocznika. W takich winach świeżość i mineralność ładnie balansują się z dojrzałym i miękkim charakterem owocowym. Sprawia to, że sushi zabłyszczy nieco ładniejszym blaskiem, gdy zostanie popite takim kieliszkiem. Węgorz z kolei będzie słony i dymny, co prowadzi nas do szukania podobnych aromatów. My odnajdujemy je w winach z Galicji, szczególnie w tych opartych na mencii, czyli jednym z naszych ulubionych szczepów.

Wybierzcie śmiało grunera od Weingut Nigl lub mencię z Castro Ventosa.

Krab, krewetki, ośmiornica są jednocześnie delikatne i intensywne, dlatego potrzebują podobnego wina do stworzenia doskonałego pairingu. Kraba połączcie z rieslingiem, na przykład znad Mozeli, lub Chablis. Ośmiornicę podajcie z Beaujolais i po prostu podziękujecie nam później.

Nasze Chablis do sushi pochodzi od Domaine Colombier, a zdecydowanie ulubione gamay od Jeana Foillarda z Morgon.

Sushi w wersji vege

Na koniec garść szybkich strzałów. W wariancie vege postawcie na lekkie wina typu vinho verde. Soczystość, owocowość i niski alkohol podkreślą chrupkość i świeżość warzyw oraz na przykład grzybów, jeśli w Waszym sushi znajdują się boczniaki. Tempura prosi się o więcej ciała i kwasowości w winach. Możecie postawić na wyższe chardonnay z Burgundii, najlepiej pochodzące z którejś z gminnych apelacji. Inny wybór to chenin blanc, tak z RPA, jak i znad Loary. Poszukajcie wersji, która będzie jednocześnie mineralna jak i delikatnie słodka. O kwasowość w winach zbudowanych na tym szczepie nie musicie się martwić. Słodki omlet często podawany z sushi poprosi już jednak o nieco słodyczy. Można postawić na chenin blanc w wydaniu off-dry lub na rieslinga stylu kabinett. No i na koniec. Dekadenckie, hedonistyczne sushi prosi się o równie hedonistycznego szampana. Tu wybór należy do Was, my stawiamy na cytrusowe i mineralne interpretacje spod szyldu blanc de blancs.

Chenin, jak wiecie, kochamy i mamy kilku pewniaków. Wśród nich na pewno ciekawa interpretacja szczepu Chenin od Gabrielskloof. Do tempury polecamy chardo ze starych krzewów od Domaine Amiot Guy et Fils, a jak szampan, to Le Mesnil.

Widzimy się na sushi!