Vasco – biodynamik z regionu Vinho Verde

„Natura jest wszechobecna. Mamy do czynienia z jej czterema elementami jak gleba, uprawy, zwierzęta i ludzie. Tam, gdzie istnieje rolnictwo, można praktykować biodynamikę. To tylko kwestia adaptacji zasad do rzeczywistości, w której żyjemy” – tak odpowiedział Vasco Croft dziennikarzowi, który wskazał, że w bardzo wilgotnym regionie winiarskim Vinho Verde prowadzenie biodynamiczne winnicy musi być bardzo trudne.

Vasco Croft jest urodzonym w Lizbonie Portugalczykiem. Z zawodu architektem posiadającym inklinację do metafizyki, niespełnionym astrologiem, studiującym ongiś pedagogikę, dizajnerem, który stał się winiarzem, odziedziczywszy na wpół porzuconą,  należącą do jego rodziny od połowy XVII wieku posiadłość - Quinta do Casal do Paço.

Vasco Croft z biodynamicznym certyfikatem Demeter

Zainteresowanie biodynamiką pojawiło się w trakcie nauki antropozofii. W kampusie znajdowała się biodynamiczna działka prowadzona przez studentów. „Antropozofia jest myśleniem holistycznym obejmującym wszystkie ludzkie działania. Ma wiele wspólnego ze zrozumieniem istoty życia. Oddałem się bez reszty temu sposobowi myślenia”

Jego pierwsze wina pojawiły się na rynku w 2004 roku. Od 2011 roku może się pochwalić biodynamicznym certyfikatem Demeter, co uczyniło go absolutnym pionierem nie tylko w regionie Vinho Verde, ale w całej Portugalii. Z czasem został  doceniany przez portugalską prasę winiarską. Udało mu się stworzyć również dobrą ekipę winiarską. Enologiem jest doświadczony Miguel Viseu, którego poznałem tuż przed pandemią,  w Porto, podczas offowego wydarzenia Simplesmente Vinho. Zanim trafił do regionu Vinho Verde współpracował z wizjonerem, enologicznym minimalistą Paulem Hobbsem w Kalifornii, a także wspomagał w Toskanii angielskiego winiarza naturalistę Seana O'Callaghana. Co ciekawe, enologiem konsultantem jest niepokorny winiarz z Douro z amerykańskim doktoratem Tiago Sampaio, który kiedyś pokazał mi swoją garażową winiarnię w Sanfins do Douro.

Czym wyróżniają się biodynamiczne wina? Unikatowość i harmonia

W Porto miałem okazję spróbować uwodzące kwiatowym nektarem, a ustach świetnie zbalansowana, wręcz wzniosłe Vinho Verde Aphros Melissea 2018, a także Vinho Verde Aphros Oranos 2018 skrojone w całości z mało znanej czerwonej odmiany winorośli alvarelhão. Warszawie natomiast degustowałem Aphors TEN 2020 – zwiewne, z niską zawartością alkoholu loureiro, zachowujące zegarmistrzowski balans pomiędzy kwasowością a cukrem resztkowym. Aphros Aeter 2013 - przystojnie dojrzewający wciąż rześki kupaż loureiro i sauvignon blanc, pachnący kwiatami, suszonymi owocami oraz leżącym gdzieś daleko na polu skoszonym sianem. Ciekawa kombinacja portugalskich i francuskich odmian winorośli.  Aphros Silenus 2015 – stuprocentowy vinhão, czarny jak węgiel ze Śląska, ongiś mocno zadziorny, a obecnie już odziany w eleganckie  szaty, z wciąż wyraźnie zarysowaną kwasowością.

Od kilku lat Vasco Croft wytwarza wina w starych glinianych amforach, które sprowadził specjalnie z regionu Alentejo, gdzie ta unikatowa tradycja winiarska, trwająca od ponad dwóch tysięcy lat, wciąż jest żywa. Amfory stoją w naturalnych warunkach w starej kamiennej piwnicy, do której nawet nie ma doprowadzonej elektryczności. Są to niemal mistyczne wina, które trzeba koniecznie spróbować.

Saúde

Poprzedni odcinek Cykl Portugalia - Wino z amfory to Vinho de talha

Autor: Piotr Wołkowski